Mimo iż jestem "dzieckiem demokracji", uwielbiam czytać książki, których akcja dzieje się w czasach PRL-u. Intryguje mnie atmosfera pustki na sklepowych półkach, konspirowania, stania w długich kolejkach i kupowania na kartki. Dlatego sięgnęłam po książkę Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk Mariola, moje krople! To lekka, zabawna powieść dziejąca się w światku artystycznym. Bohaterowie tej historii, pracownicy teatru w małym miasteczku żyją swym codziennym życiem: stoją w kolejkach, pędzą bimber, hodują świnię w zakamarkach teatru, drukują nielegalne ulotki. I tak w ogólnym rozgardiaszu żona dyrektora i jego sekretarka próbują wpaść w ramiona nowego reżysera Biegalskiego, dyrektor Zbytek pragnie mieć dziecko z Mariolą-sekretarką, a towarzysz sekretarz Martel nakazuje dyrektorowi przygotowanie spektaklu na przyjęcie radzieckich żołnierzy. W międzyczasie aktorzy próbują ukryć przed wzrokiem sekretarza Martela powielacze i bibułki, znajdujące się na terenie teatru. W pełnym napięcia zamęcie aktorzy nieświadomie prowokują wprowadzenie stanu wojennego...
W trzech krótkich słowach można określić tę powieść jako lekką, szybką i śmieszną. Gutowskiej - Adamczyk udało się złapać bakcyla Barei i inteligentnie zaśmiać się z czasów PRL-u. Polecam, szczególnie dla osób, które lubią się głośno śmiać.
Ocena: 5/6