" James Fray. Urodzony w Cleveland, Ohio, dwunastego września tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego dziewiątego roku. Kiedy miał siedem lat, zaczął popijać z drinków rodziców. Kiedy miał dziesięć lat, po raz pierwszy się napruł. Kiedy miał dziesięć lat, po raz pierwszy wymiotował z przepicia. Kiedy miał dwanaście lat, wypalił pierwszego skręta. Kiedy miał trzynaście lat, pił i palił regularnie. Kiedy miał czternaście lat, po raz pierwszy urwał mu się film. Kiedy miał piętnaście lat, został trzy razy aresztowany. Za prowadzenie bez prawa jazdy, za wandalizm i niszczenie mienia, za zakłócanie porządku publicznego i posiadanie alkoholu przez nieletniego. Kiedy miał piętnaście lat, po raz pierwszy spróbował kokainy, kwasu i kryształków metamfetaminy. Kiedy miał szesnaście lat, został aresztowany kolejne trzy razy. Zaczął pić i brać narkotyki przed pójściem do szkoły. Zaczął sprzedawać alkohol i narkotyki kolegom. Regularnie tracił przytomność i wymiotował. Kolejne trzy aresztowania w wieku siedemnastu lat. [...] Kiedy miał osiemnaście lat, aresztowany dwa razy. Pierwsze przedawkowanie narkotyków, pierwsze zatrucie alkoholowe. Pierwszy raz wymiotował krwią, pierwszy krwotok z nosa po kokainie. Dziewiętnaście. Tracił przytomność pięć razy na tydzień, wymiotował pięć razy w tygodniu. Pierwzy raz obudził się nie wiedząc, gdzie jest i jak się tam znalazł. Dwadzieścia - tracił przytomność siedem razy w tygodniu. Dwadzieścia jeden. Trzy aresztowania. [...] Dwadzieścia dwa. Postępujące uzależnienie od alkoholu i cracku. Dwadzieścia trzy. Postępujące uzależnienie. Coraz większe problemy zdrowotne."
"Milion małych kawałków" to opowieść Jamesa Freya o jego uzależnieniu, to relacja z jego życia w ośrodku dla uzależnionych. Relacja bardzo szczegółowa, niecenzurowana. Przejmująca, aczkolwiek do pewnego momentu. Z wielkim zapałem czytałam książkę do połowy, jednak zaczęłam się czuć, jakbym również coś wzięła. Coraz ciężej szło mi przewracanie kartek, w kilku momentach byłam wręcz znużona i skołowana czyją historię opowiada Frey. Relacja Jamesa jest naszpikowana przeskokami myślowymi, które mogą zmęczyć czytelnika, a także wieloma powtórzeniami tych samych słów, co bardzo utrudniało mi czytanie.
"Jestem przytomny, ale nie mogę się ruszyć.
Znikam.
Znikam.
Znikam.
Znikam. "
Czytając takie fragmenty czułam, jakby ktoś szeptał mi do ucha te powtarzające wyrazy, a moje powieki robiły się coraz cięższe, a mózg mój odpływał.
Książka Freya została ogłoszona Bestsellerem New York Timesa. Jednak myślę, że w tym gatunku znajdą się dużo lepsze i ciekawiej napisane relacje. A ta, jak dla mnie, była rozbita na milion małych kawałków...
Ocena: 3,5/6