Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela, który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości.

WYZWANIE

niedziela, 29 stycznia 2012

Sekret wart jest tyle, ile warci są ludzie, przed którymi powinniśmy go strzec1.

Rok 1945. Mały Daniel Sempere, przemierza z ojcem  piękne uliczki Barcelony, by dopełnić rodzinnej tradycji. Stary Sempere – księgarz i antykwariusz zabiera Daniela do tajemniczego miejsca, w którym znajdują schronienie książki zapomniane.

To miejsce Danielu, jest tajemnicą i miejscem świętym. Każda znajdująca się tu książka, każdy tom, posiadają własną duszę. I to zarówno duszę tego, kto daną książkę napisał, jak i dusze tych, którzy tę książkę przeczytali i tak mocno ją przeżyli, że zawładnęła ich wyobraźnią. Za każdym razem, gdy książka trafia w kolejne ręce, za każdym razem, gdy ktoś wodzi po jej stronach wzrokiem, z każdym nowym czytelnikiem jej duch odradza się i staje się coraz silniejszy. […] Kiedy jakaś księgarnia na zawsze zamyka swoje podwoje, kiedy jakaś książka ginie w otchłani zapomnienia, ci, którzy znają to miejsce, my strażnicy ich dusz, robimy, co w naszej mocy, aby te bezdomne książki trafiły tutaj. Bo tutaj książki, o których nikt już nie pamięta, książki, które zagubiły się w czasie, żyją nieustającą nadzieją, iż pewnego dnia trafią do rąk nowego czytelnika, że zawładnie nimi nowych duch. W księgarni sprzedajemy i kupujemy książki, ale w rzeczywistości one nie mają właściciela. Każdą, którą tu widzisz, była czyimś najlepszym przyjacielem. A teraz te książki mają tylko nas, Danielu2.

Mały Daniel oszołomiony tym, że musi wybrać sobie jedną, JEDYNĄ książkę, którą zaadoptuje, by ocalić ją od zapomnienia, błądził po zakamarkach zagadkowego labiryntu, w którym unosiła się woń starego papieru, kurzu i magii… Dotykał grzbiety niezliczonych książek… Zerkał na spłowiałe tytuły… Odkrywał bezkresny wszechświat  zapomnianych woluminów…  Nagle ją zauważył… Wystawała niepozornie ze skraju jednego regałów, oprawiona w skórę barwy czerwonego wina, i wyszeptywała swój tytuł złotymi literami płonącymi w spływającym spod kopuły świetle3.

"Cień wiatru” Julian Carax

Chłopiec zatopił się w lekturze do tego stopnia, że za wszelką cenę chce zdobyć inne książki Caraxa, które w niewyjaśnionych okolicznościach ulegają spaleniu. Daniel próbuje rozwikłać ów sekret i zdobyć informację o swoim ukochanych autorze. Nie podejrzewał, że swoim zainteresowaniem wprawił w ruch historię, która zatoczy się kołem… Rozpoczął największą i najbardziej niezwykłą historię swojego życia…

„Cień wiatru” Zafona był moją zapomnianą książką, która przeleżała kilka lat na moim regale. Bardzo żałuję, że tak późno odkryłam magiczny świat Zafona. Lektura niesamowita, ukazująca siłę literatury i charakteru młodego człowieka. Dzięki jednemu z bohaterów stworzonych przez Zafona, Ferminowi Romero de Torres lektura jest przepełniona błyskotliwymi puentami, które rozbawiają czytelnika. Mój egzemplarz „Cienia wiatru” jest  przyozdobiony licznymi podkreśleniami tekstu oraz wykrzyknikami. Ta książka jest jedną z tych, po których trzeba odpocząć, odetchnąć, by spojrzeć trzeźwym okiem na inne pozycje. Nie przez pryzmat twórczości Zafona.

 

PS. Pierwsza książka z WYZWANIA zaliczona :) 

 

-------------------------------------------------------------

1) C.R.Zafon, Cień wiatru. Warszawa 2008,s.15.

2) Tamże, s.10.

3) Tamże, s.11.

Tagi: Zafon
11:28, bibliotekarkaczyta , WYZWANIE
Link Komentarze (11) »
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Literaccy blogerzy
Przeczytałam 2012
Przeczytałam 2011
Szablon
Lubię czytać Co czytać?