Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela, który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości.
piątek, 27 maja 2011

Od chwili, gdy wzięłam ją z półki drżały mi ręce. Już od pierwszych linijek towarzyszyła mi aura :ich świata" - świata bezsennych tekściarzy, którzy kochali się bardzo na odległość, a nie potrafili ze sobą przebywać.

On zakochał się od pierwszego spojrzenia. Wpadł po uszy. Po jej uszy, które darzył uczuciem szczególnym. Nie ukrywał tego, niczego nie kombinował. Po prostu przytrafiło mu się szczęście i nieszczęście jednocześnie - zakochał się w skompliko - wanej dziewczynie.

 

Ona na początku nie bardzo wiedziała, o co jej chodzi. Uwiodła go z przyzwyczajenia jak niejednego. Znała wszystko, co napisał, wychowywała się na jego audycjach radiowych [...] Kochała jego piosenki. Zaczeła romansować "na lipę". Najpierw zakochała się w jego listach. Dopiero potem - w nim samym.

 

Czytając ich listy, ubarwione licznymi fotografiami i piosenkami Przybory czułam ich wciąż żywe uczucie. On stał się dla mnie Jeremim, który uwielbiał swoją Ondynę. Kibicowałam tej miłości, chodź wiedziałam jakie będzie zakończenie. I niestety będę stronnicza, ponieważ w moim odczuciu Agnieszka za długo przebywała za granicą, aby to wszystko mogło się udać. Denerwowałam się, kiedy po raz kolejny zwodziła Jeremiego i przesuwała termin przyjazdu do Polski. Obudziła się z własnego egoizmu jak już było za późno...A on czekał, z niecierpliwością...

Jeszcze tydzień do Ciebie

niebotyczny i stromy

Jeszcze tydzień do Ciebie

przez ten czas nieruchomy

Jeszcze tydzień do Ciebie

przez to słońce stojące

Jeszcze tydzień do Ciebie

przez te myśli dręczące...

 

Ocena: 6/6

sobota, 30 kwietnia 2011

Podobno siedem to szczęśliwa liczba.

Podobno charakter człowieka zmienia się co siedem lat.

Podobno wiele małżeństw rozpada się po siedmu latach...

 

Tessa rzuca pracę by poświęcić się wychowaniu dwójki dzieci, jednak nie czuje się z tym dobrze. Nick - jej mąż jest sławą w świecie chirurgii plastycznej dziecięcej. W czasie kolacji z okazji ich siódmej rocznicy ślubu Nick zostaje wezwany do szpitala, by ratować życie oparzonemu chłopcu. Na dyżurze poznaje jego mamę i już wiadomo jak historia się potoczy... Przystojny doktor traci głowę dla Valerie i jej roześmianego dziecka.

 

Opowieść jakich wiele, książka jedna z tych, którą czyta się co kilka wersów, a i tak wiadomo o co chodzi.

 

Ocena 3/6

 

 

wtorek, 29 marca 2011

Przeczytałam ją dwa tygodnie temu i do dzisiaj nie mogę się otrząsnąć. Myślę o jej treści, o bohaterkach i każda książka, którą próbuje teraz czytać "nie leży" mi, bo oczekuje, że będzie tak niezwykła jak "Służące" K. Stockett.

Akcja powieści toczy się w latach 60. XX wieku w południowej Ameryce, w miasteczku,w  którym mieszkańcy dzielą się na białych i czarnych. Bohaterkami książki są kobiety, które zajmują się bywaniem na salonach oraz ich służące - pyskata Minny i kochająca dzieci Aibileen. W czasie spotkań przy brydżu Skeeter postanawia dowiedzieć się prawdy o swojej ukochanej służącej Constantine, która zniknęła z jej domu, gdy była na studiach. Podczas dochodzenia wpada na niezwykle niebezpieczny pomysł opisania życia i uczuć czarnych służących. O pomoc prosi Aibileen i Minny, a w ślad za nimi idą kolejne służące...

Stockett pisze wciągającym stylem, czułam się jakby ktoś codziennie opowiadał mi historię na dobranoc. Autorka skupia się przede wszystkim na życiu Skeeter, której matka naciska, by w końcu ustatkowała sobie życie, Aibileen, która zmieniła swoje  życie po śmierci syna i obecnie jest bardzo oddana małej dziewczynce  oraz Minny, która nie potrafi utrzymać języka za zębami i w związku z tym, nie potrafi zatrzymać także swojej posady.

Wzruszałam się czytając historię Aibileen, była bliska mojemu sercu, czułam oddanie z jakim poświęcała się opiece nad Mae Mobley. Z kolei opowieści Minny rozśmieszały mnie (w szczególności historia z ciastem czekoladowym:) ) i byłam dumna, że jest taka harda i nie daje sobą pomiatać. Panienka Skeeter budziła we mnie wiele emocji, na początku bardzo mnie irytowała, później ją doceniłam za trwanie w postanowieniu, ale ciągle była niezdecydowana, nie potrafiła do końca sama pokierować swoim życiem.

Podsumowując dla mnie niezwykle poruszająca, chwytająca za serce, pełna humoru, ciętych ripost.  Zapamiętam ją na długo i czekam na dalsze powieści Kathryn Stockett.

Ocena 6/6

11:30, bibliotekarkaczyta , lubię to!
Link Komentarze (1) »
wtorek, 22 marca 2011

Dwa lata temu pracowałam w Empiku i pisałam dla nich "mini recenzje". Wybierałam do opisu tylko te książki, które zapadły mi naprawdę w pamięć i chciałam by ktoś także zwrócił na nie uwagę.
Jedną z nich i szczególną dla mnie jest Madame AntoniegoLibery.

Piętnastoletni bohater i zarazem narrator książki opisuje swój okres dojrzewania w peerelowskiej Polsce. Finezyjnym językiem opowiada o swojej fascynacji tajemniczą i niezwykłą Panią Profesor, zwaną Madame. Książka ta jest powrotem autora do czasów młodości. Wciąga we wspaniały klimat i sprawia, że czytelnik przypomina sobie własne, pierwsze miłosne porywy. „Madame” czyta się szybko ale pamięta długo. Arcydzieło literatury polskiej.

Niezwykła, napisana wspaniałym stylem. Nie nudzi na żadnej stronie i sprawiła, że w czasie jej lektury odbyłam prywatną podróż do przeszłości. Przypomniałam sobie jak skradałam spojrzenia swoich pierwszych miłości, jak podobnie jak bohater książki odprowadzałam często wzrokiem ulubionego Pana Nauczyciela.

Oprócz miłosnych uniesień młodego bohatera, autor wspaniale oddał urok tamtych komunistycznych czasów. Uwielbiam prozę, w której mogę poczuć klimat czasów mi nieznanych, wyobrazić sobie jak to jest zdobywać rzeczy niedostępne i nie komentować tematów tabu.

Moim zdaniem to pozycja, którą warto przeczytać i warto posiadać. Mam nadzieję, że niedługo doczekam się własnego egzemplarza!

 Ocena 6/6

20:27, bibliotekarkaczyta , lubię to!
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 marca 2011

Od kilku dni zastanawiałam się czy zacząć pisać tego bloga czy nie. Narzeczony pytał czy mam na to czas, czy nie jest to tylko słomiany zapał. Ale odkąd czytam różne blogi o literaturze coraz bardziej mam ochotę podzielić się ze wszystkimi swoimi przemyśleniami o książkach, które wypełniają moje życie. Myślę, że to pisanie pomoże mi utrwalić treści powieści, które są dla mnie ważne, a z wielu powodów wylatują mi z głowy. Życzę sobie powodzenia, a czytelnikom miłego czytania!

20:37, bibliotekarkaczyta , myśli nieuczesane
Link Komentarze (2) »
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Literaccy blogerzy
Przeczytałam 2012
Przeczytałam 2011
Szablon
Lubię czytać Co czytać?