Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela, który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości.
niedziela, 13 maja 2012

Mroźny niedzielny poranek na Gottlandii. Gdy Siv Eriksson wyszła na ulicę, było jeszcze ciemno. Z głową pełną rozmaitych planów na popołudnie szła do pracy przez Stare Miasto. Rozkoszowała się pięknem zabytków i widokiem wieży Dalmanstornet - jednej z bardziej okazałych baszt starych murów.


Nagle stanęła jak wryta. Na początku nie wierzyła własnym oczom. Coś wisiało i delikatnie kołysało się w prześwicie bramy. Skonsternowana przez kilka minut myślała, że to worek. Gdy podeszła bliżej, ku swojemu przerażeniu, zobaczyła, że był to mężczyzna, który wisiał na sznurze przywiązany do kraty nad bramą. Była to krata, którą w danych czasach opuszczano, gdy nadciągał wróg. Kark mężczyzny był zgięty, ręce kołysały się bezwładnie [...] Był ubrany w długi do ziemi, czarny skórzany płaszcz i czarne spodnie, na nogach miał krótkie kozaki1

Egon Wallin - szanowany właściciel dobrze prosperującej galerii sztuki w centrum miasta, zostaje zamordowany po udanym wernisażu litewskiego malarza w Visby. Morderca nie zostawił żadnych śladów, ani nie zgłosili się świadkowie zdarzenia. Kilka dni później w sztokholmskim muzeum Waldemarsudde dokonano kradzieży jednego z najbardziej znanych szwedzkich obrazów - Umierający dandys Nilsa Dardela. Tym razem złodziej pozostawił po sobie ślad...małą rzeźbę, która zniknęła z galerii Egona Wallina w trakcie wernisażu. 

Komisarz Anders Knutas rozpoczyna niełatwe śledztwo, w którym pojawiają się różne tropy. Jednak ślady prowadzą głównie do świata passerów dzieł sztuki, homoseksualistów oraz ... więzów rodzinnych...

Do przeczytania książki Mari Jungstedt zachęciła mnie recenzja Tommyknockera. Książka wciągnęła mnie już od pierwszej strony, za sprawą niezwykle tajemniczego prologu. Kilka tropów na jaki trafiają komisarze w śledztwie powodują, że czytelnik z zapartym tchem śledzi rozwój wydarzeń i uczestniczy w rozwiązywaniu zagadki.  Umierający dandys to jedna z siedmiu książek z inspektorem Andersem Knutasem w roli głównej, których akcja rozgrywa się na Gotlandii. Z pewnością sięgnę jeszcze po inne. 

 

-------------------------------------------------------------------------

M. Jungstedt, Umierający dandys. Warszawa 2011, s.36.  

12:44, bibliotekarkaczyta , lubię to!
Link Komentarze (3) »
niedziela, 29 kwietnia 2012

Hesjövallen. Ostry mróz. W małej szwedzkiej miejscowości zostają zamordowani niemal wszyscy jej mieszkańcy, którzy więzami krwi byli ze sobą spokrewnieni.

Odkrycie, którego dokonało troje policjantów, nie miało sobie równych w dotychczasowej historii szwedzkiej kryminalistyki. Przechodzili od domu do domu z wyciągniętą bronią. Wszędzie znajdowali martwych ludzi. Leżały tam psy i koty zarąbane na śmierć, nawet papuga z odciętą głową. Znaleźli dziewiętnaście ciał;wszyscy byli starzy, poza chłopcem w wieku około dwunastu lat1 

Brak tropów, brak śladów. Policja podejrzewa psychopatycznego szaleńca, który miał szczegółowo pracowany plan. W trakcie oględzin policjanci znajdują na śniegu kawałek czerwonej wstążki, która jest jedynym pozostawionym śladem. Tymczasem w Helsingborgu niezaangażowana w sprawę sędzia Birgitta Roslin odkrywa, że jest spokrewniona z dwiema ofiarami i rozpoczyna swoje własne śledztwo. Wpada na trop Chińczyka, który może być odpowiedzialny za masakrę. Nie podejrzewa, że jej trop wiedzie aż do Pekinu, w którym czyha na nią ogromne niebezpieczeństwo. Jak się okaże korzenie morderstw w szwedzkiej wiosce sięgają kilkadziesiąt lat wcześniej...

Mistrzowsko skonstruowany kryminał, z kawałkiem historii i mentalności chińskiej społeczności. Inteligentny i  zaskakujący na każdej stronie. Muszę przyznać, że zmieniłam zdanie na temat Mankella, nie polubiłam jego książek z komisarzem Wallanderem, jednak ta wciągnęła mnie ogromnie i z pewnością na niej nie poprzestanę. 

 

---------------------------------------------------------------

1) H.Mankell, Chińczyk.Warszawa 2009, s.22. 

 

10:27, bibliotekarkaczyta , lubię to!
Link Komentarze (6) »
niedziela, 22 kwietnia 2012

Jeżeli nie rozumiesz bez tłumaczenia, to znaczy, że nie zrozumiesz, choćbym ci nie wiem ile tłumaczył 1

1Q84 to zawarta w trzech tomach historia Aomame i Tengo. Oboje poznali się w dzieciństwie, jednak los szybko ich rozdzielił. Każde z nich w dorosłym życiu ma w głowie elektryzujący obraz dotyku swoich rąk.  Aomame jest instruktorką sztuk walki, a momentami płatną morderczynią. Tengo to skromny nauczyciel matematyki, który w zaciszu swojego mieszkania pisze powieść. Chodź nie są tego świadomi, oboje w różnych okolicznościach wspominają szkolne lata i moment ich pierwszego spotkania. Pewnego dnia Aomame, na jednej z tokijskich autostrad, przedostaje się z roku 1984 do świata 1Q84, w którym istnieją dwa księżyce i rozprzestrzeniają się Little People. Wkrótce Tengo, za sprawą pięknej Fukaeri, także przedostaje się do tego świata. Oboje desperacko próbują się odnaleźć, w świecie pełnym przygód, zawiłości i tajemnic...


Murakami po raz kolejny zabiera czytelnika w podróż po fantastycznie skonstruowanym świecie, w którym wszystko jest dokładnie przemyślane i opisane. Pisarz idealnie zaciera granice między równoległymi światami, co powoduje, że czytelnik na początku lektury jest nieco skołowany, jednak z każdą kartą świat 1Q84 jest coraz bardziej wciągający. Stworzone przez Murakamiego postacie są niezwykle interesujące i barwne, a w miarę postępu czytania odkrywają przed czytelnikiem kolejny kawałek siebie. Przeplatające się wątki tworzą misternie skonstruowaną historię, która ma wiele zawiłości i tajemnic. Jak zwykle za pośrednictwem swoich książek, Murakami przekazuje czytelnikowi wiele interesujących i zapadających w pamięć puent, dlatego warto mieć przy sobie ołówek. 

 

Często uwagę i zainteresowanie innych przyciąga nie uroda czy jej brak, a naturalność i urok ożywionych emocjami rysów. 2

 

 

Notka krótka, ponieważ tej książki za bardzo nie da opisać się słowami, trzeba przeczytać, żeby poczuć magię świata 1Q84 i emocje Tengo i Aomame. 

 

----------------------------------------------------------------------

1) H. Murakami, 1Q84 T.2. Warszawa 2011.

2) H. Murakami, 1Q84 T.1. Warszawa 2010, s.22. 

Tagi: 1Q84 Murakami
11:00, bibliotekarkaczyta , lubię to!
Link Komentarze (1) »
sobota, 31 marca 2012

Zabiorę Cię teraz do biblioteki. A Ty staniesz się jej częścią1.

WIZJA III - Azyl w bibliotece

Piętnastoletni Kafka Tamura ucieka z domu przed klątwą ojca. Po długiej i wyczerpującej podróży trafia na wyspę Shikoku.  Aby wypełnić swój wolny czas chłopiec gra na maszynach, włóczy się po mieście, w końcu trafia do Biblioteki im. Komury. W bibliotece znajdują się głównie wydawnictwa specjalistyczne, stare książki o dawnych poetach, twórcach tanka i haiku. Chłopiec jest zachwycony architekturą budynku i zachęcony jej pięknym wyglądem, pragnie zgłębić tajniki opasłych tomów.

Wchodzę do rozległego, wysokiego pomieszczenia, w którym mieści się księgozbiór. Chodzę między półkami i szukam jakiejś interesującej książki. Pod sufitem ciągnie się kilka imponującyh belek. Przez otwarte okna wpada słońce wczesnego lata. Dochodzą głosy ptaków z ogrodu. Na półkach z przodu, umieszczono w większości książki dotyczące poetów tanka i haiku. Zbiory wierszy albo krytyki, biografie. Jest też wiele pozycji o historii tych okolic. W głębi ustawiono pozycje humanistyczne: zbiory dzieł literatury japońskiej i światowej, dzieła zebrane poszczególnych autorów, klasyka, filozofia, dramat, historia sztuki, socjologia, historia, biografie, geografia... Spomiędzy kartek niektórych książek unosi się zapach dawnych czasów. Specyficzna woń głębokiej wiedzy i silnych uczuć pogrążonych dotąd w spokojnym, długim śnie między okładkami... 2

Wolny Kafka przez kilka dni prowadzi życie bez większych zmian, codziennie bierze prysznic i wsiada w pociąg, który dowozi go do Biblioteki im. Komury, gdzie spędza czas, aż do jej zamknięcia. Z czasem chłopiec zaprzyjaźnia się z sympatycznym bibliotekarzem - panem Oshimą.

Nie ma tu nikogo prócz mnie - biblioteka dopiero została otwarta. Co pewien czas przez otwarte okno powiewa wiaterek. Biała firanka porusza się bezszelestnie. Wiatr przynosi zapach morza [...] W kącie stoi pianino. Czuję się zupełnie tak, jakbym był z wizytą u dobrych znajomych. Siadam na kanapie, rozglądam się i uświadamiam sobie, że od dawna szukałem tego miejsca. Szukałem na świecie takiego właśnie cichego zakątka [...] Nie mogę jeszcze uwierzyć, że naprawdę ono istnieje. Zamykam oczy, biorę oddech i wchłaniam je w siebie jak w delikatną chmurkę. Wspaniałe uczucie 3.  

Kilkanaście dni później ojciec chłopca, znany rzeźbiarz zostaje zamordowany, a młodego Kafkę poszukuje policja. Chłopiec chcąć się ukryć przed policją prosi o pomoc Pana Oshimę. Wkrótce przyjaciel Kafki ma dla niego dobrą wiadomość:

Zostaniesz pracownikiem Biblioteki im. Komury [...] Mówiąc trochę ściślej staniesz się częścią biblioteki. Będziesz tam nocował i żył [...] Najwygodniejsze jest to, że mieszkając w bibliotece, będziesz mógł czytać, ile dusza zapragnie 4.

Kafka nad morzem to jedna z moich ulubionych powieści Murakamiego, mam do niej sentyment, ponieważ wspaniale ukazał wizję biblioteki jako miejsca, w którym czas się zatrzymuje i niemal każdy odkryje tam swój własny świat. Przedstawił bibliotekę jako miejsce spokojne, bezpieczne z charakterystycznym dla ducha czasu klimatem. 

( Przepraszam, za tak obszerne cytaty, ale własnymi słowami nie wyraziłabym klimatu tej biblioteki )

1) H. Murakami, Kafka nad morzem. Warszawa 2007, s.211.

2) Tamże, s.53.

3) Tamże, s.54.

4) Tamże, s.210.



czwartek, 08 marca 2012

21 marca, w dzień wiosny, mój blog będzie obchodził swoje pierwsze urodziny :) bardzo się cieszę, że mimo przeciwności losu i nieubłaganie pędzącego czasu udało mi się dotrwać do tego momentu i życzę sobie samych przyjemnych lektur i potoku słów, które ogarną mój umysł po przeczytaniu książki :) 



Zwycięzcą konkursu będzie osoba, która jako pierwsza odpowie w komentarzach na moją zagadkę oczywiście dotyczącą pewnej powieści:  

                                     rozdwojenie czasu w blasku dwóch księżyców 

 

Bardzo proszę o podanie tytułu książki, której dotyczy zagadka.

Do wygrania

 

Dziękuję wszystkim, że mimo tego, że bardzo zaniedbuję tego bloga, ciągle mnie odwiedzacie i dzielicie się swoimi spostrzeżeniami odnośnie wybranych przeze mnie książek. Jest mi bardzo miło i jeszcze raz serdecznie dziękuję. Ze względu na zbliżający się termin obrony i ogromne zmiany w moim życiu (za kilka miesięcy będę mężatką :D ! ), a w związku z tym mam mało czasu na przyjemności, mogę coraz rzadziej zaglądać na swój i Wasze blogi. Ale mam nadzieję, że jak wszystko ogarnę to nadrobię zaległości. 

Pozdrawiam i zachęcam do udziału w konkursie :) 

20:23, bibliotekarkaczyta , myśli nieuczesane
Link Komentarze (10) »
środa, 29 lutego 2012

Myślicie, że biblioteka to spokojne miejsce? Myślicie, że przychodzą tam ludzie mili, inteligentni, oczytani i kulturalni? Myślicie, że w bibliotece nie spotkacie pijaczka, wariata czy dresiarza? Myślicie, że w bibliotece jest nudno? Że w bibliotece nic się nie dzieje i nie ma się z czego pośmiać? Mylicie się jak cholera1

WIZJA II - Biblioteka na opak

Miejska Biblioteka Publiczna Filia nr 32 przedstawiona oczami eleganckiej bibliotekarki Żywii i jej koleżanek. Biblioteka, w której pracują jest dla nich jak rodzinny dom, w którym urządza się przyjęcia imieninowe, w upalne dni chłodzi się stopy w misce z wodą, a czytelników traktuje się jak natrętnych klientów.  Przed pracownikami biblioteki, nic się nie ukryje, z ogromnym entuzjazmem dzielą się bolączkami życia codziennego z innymi. Informacje z życia osobistego pracowników przekazywane są między sobą z szybkością błyskawicy. Nie ujdą uwadze żadne romanse ani wścibskie spojrzenia czytelników.Działalność samej instytucji trąci myszką... bibliotekarki nie używają komputera, a na wszelakie nowinki i oryginalne pomysły patrzą niechętnie. 

Małe zarobki, sfeminizowane środowisko. Kobiety są jednak strasznie małostkowe, podejrzliwe i rozplotkowane. W wielu aspektach skansen komuny (co ma również dobre strony). Klimaty często jak u Barei i Bułhakowa [...] Kierowniczka chce udowodnić centrali, iż olewają filię do tego stopnia, że nie dba się o jej podstawowe zaopatrzenie2

 

Na niezbyt prężną działalność filii i kompetencje jej pracowników narzekają czytelnicy, systematycznie wysyłając skargi do centrali 

Do Szanownego Pana Dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej Dotyczy Filii nr 32

Jako wieloletni czytelnik często bywam w filii nr 32. Zauważyłem, że budynek jest zaniedbany, ściany i sufit mają zacieki, będące, jak wyjaśniły bibliotekarki, wynikiem zalania biblioteki, podczas gwałtownej wczesnowiosennej ulewy [...]3

 

Szanowny Panie Dyrektorze!

16 czerwca br. w filii nr 32, przy stanowisku obsługi czytelników byłam świadkiem, jak niejaka Pani Żywia Radzińska wyśmiewała się z ludzi czytających tandetę literacką. Wtórowała jej głośno pracownica Alicja Burczyk [...]  4

Rudnicka przedstawiła w swojej książce obraz biblioteki w krzywym zwierciadle.  Jednak czytając "Bibliotekarki" w głowie dopasowywałam do głównych bohaterek, postacie znanych mi bibliotekarek... I ( o dziwo!) odnalazłam wiele podobieństw... 

1) T.M. Rudnicka, Bibliotekarki. Kraków 2010, okładka. 

2) Tamże, s.55.

3)Tamże, s. 109.

4) Tamże, s.102. 

16:55, bibliotekarkaczyta , BIBLIOTEKA
Link Komentarze (4) »
wtorek, 14 lutego 2012

Generał Wojciech Jaruzelski został 18 października 1981 roku pierwszym sekretarzem Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i prezesem Rady Ministrów. Ale już rok wcześniej, 12 listopada 1980 roku, dwa dni po zarejestrowaniu w sądzie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarnosć” na posiedzeniu Komitetu Obrony Kraju, poinformował, że jest gotowy plan działań i przygotowane zostały akty prawne wprowadzające w Polsce stan wojenny. Akcja „Lato” ruszyła równolegle z sierpniowymi strajkami. Listy z nazwiskami osób wytypowanych do internowania stale aktualizowano w zależności od stopnia aktywności figurantów1.

Wrocław. Dziesięć dni przed wprowadzeniem stanu wojennego. 26 - letni Józef Pinior- rzecznik finansowy dolnośląskiej „Solidarności” z dnia na dzień wpada na ryzykowny pomysł walki z ustrojem.  Razem z Piotrem Bednarzem, Stanisławem Huskowskim i Tomaszem Surowcem podejmuje 80 milionów z konta NSZZ „Solidarność” Dolnego Śląska. Szybka decyzja, błyskawiczna organizacja, brawurowa akcja.

Minęliśmy pierwszy hol, weszliśmy za kratę do drugiego holu i ja z Bednarzem usiedliśmy na krzesłach, a Pinior wszedł za barierkę i udał się do Leszczyńskiej. Jej biurko stało w rogu sali bankowej. Załatwił sprawę, trwało to około kilka minut. Wrócił jednak po chwili, bo okazało się, że miał źle ostemplowany czek, złą pieczątką. Czek ten, gdy dał mi do ręki, to zauważyłem, że jest wypełniony na 80 milionów złotych. Kazał mi czek wymienić u kasjerki Moyseowicz. Pojechałem do regionu, oni zostali w banku […]

Kilkadziesiąt minut później jakiś mężczyzna z kobietą przynieśli jeden worek banknotów. Mężczyzna wyszedł i po pewnym czasie przyniósł drugi worek. Zaczęło się liczenie pieniędzy wykładanych na stół. Liczyło siedem osób, Pinior i Bednarz notowali na kartce2.

Pieniądze zapakowano w czarnych walizkach do fiata Surowca, następnie w drodze na wrocławskie Osobowice przepakowano do fiata 126p. Stanisława Huskowskiego. Niedługo potem czerwony maluch przejechał przez bramę rezydencji metropolity wrocławskiego, Henryka Gulbinowicza.

Kilka dni później wprowadzono stan wojenny… internowano i aresztowano przywódców i działaczy „Solidarności” oraz uczestników strajków…

Katarzyna Kaczorowska, reporterka specjalizująca się w historii Wrocławia przedstawia relacje osób, którzy podjęli się uratowania pieniędzy „Solidarności” przed konfiskatą państwa oraz ludzi bezpośrednio z nimi związanych. Stara się realnie przedstawić sytuację tamtego okresu: uliczne zamieszki, strajki okupacyjne, internowania oraz łapanki SB.  Kaczorowska koncentruje się na scharakteryzowaniu losów bohaterów po 13 grudnia, pokazuje jaką cenę przyszło im płacić przez kilka lat za swoje zaangażowanie w walkę z ustrojem.  Tak obszerna opowieść o tej niebywałej akcji podparta jest wieloma dokumentami państwowymi oraz osobistymi osób wymienionych w książce, a także rozmowami z działaczami wrocławskiej „Solidarności” lat 80-tych zaangażowanych działalność związku.  Mają w niej szansę wypowiedzi zarówno zaangażowani w sprawę działacze, jak i ich oprawcy.

Dla mnie książka ogromnie fascynująca. Autorka skutecznie zaszczepia u czytelnika ducha tamtych czasów, m.in. dzięki załączeniu zdjęć protokołów sądowych czy fotografii ze strajków. Historia sama w sobie jest niezwykła i nieustannie dręczy mnie pytanie: czy to była intuicja ??

Skok na 80 melonów – to działa na wyobraźnię! Tylko czemu nie wziął dla siebie?! No tak, Solidarność i tak dalej… Ale 80 melonów! No, chyba że na pohybel komunie…ale i tak – 80 melonów!3

-----------------------------------------------------------------------------

1) K. Kaczorowska, 80 milionów. Warszawa 2011, s. 18.

2) Tamże, s.23-24.

3) Tamże, s. 213.

niedziela, 05 lutego 2012

Aby zrozumieć teraźniejszość Rosji, trzeba poznać jej przeszłość1.

W trakcie dziennikarskiego śledztwa w sprawie niebezpiecznych interesów byłych agentów KGB, ginie dwoje rosyjskich reporterów. Alex Lubin zostaje zamordowany w jednym z francuskich kurortów zimowych tuż po zameldowaniu w hotelu. Nagle, szybko, w białych rękawiczkach. Kilka dni później sprawę przejmuje jego kolega, Borys Ostrowski. Wyjeżdża on do Rzymu, by przekazać swoje podejrzenia Gabrielowi Allonowi – agentowi izraelskiego wywiadu, który może przeszkodzić byłym agentom KGB, handlującym najnowocześniejszą rosyjską bronią, która ma pomóc Al-Kaidzie w kolejnych zamachach terrorystycznych na najbardziej znienawidzony przez oba państwa kraj - Stany Zjednoczone. Mimo ogromnej czujności obu mężczyzn i wielokrotnych kontroli, Borys zostaje zamordowany wśród tłumu turystów w  Bazylice Świętego Piotra, tuż przed spotkaniem z Allonem. Niepostrzeżenie wstrzyknięto mu w ramię rosyjską truciznę, która w ułamku sekundy paraliżuje układ oddechowy. W trybie pilnym Gabriel zostaje powołany przez szefostwo izraelskiego wywiadu do tajnej misji w Rosji. Mężczyzna, idąc tropem zabójstwa  Borysa, trafia na ziemie dawnego Związku Radzieckiego, gdzie rozpoczyna grę według reguł Moskwy:

Zakładaj, że w każdym pokoju jest podsłuch i każda rozmowa telefoniczna jest kontrolowana. Zakładaj, że każdy, kogo spotkasz, jest pod kontrolą przeciwnika. I nie oglądaj się za siebie. Nigdy nie jesteś zupełnie sam…2

 

Na miejscu, by móc zdobyć informację o śledztwie Borysa, Allon rozpoczyna zabawę w kotka i myszkę z agentami Federalnej Służby Bezpieczeństwa, która jest zdolna do wszystkiego, by pozbyć się natrętnej muchy, jaką okazuje się być węszący Gabriel…

 

Znakomity thriller Daniela Silvy jest niezwykle wciągający. Zaskakująca, wartka akcja, która dzieje się w kilku miejscach na świecie, przykuwa uwagę na każdej stronie.  Powieść obfituje w intrygi, podstępy, prowokacje, czyli wszystko to, co powinna mieć idealna powieść szpiegowska.  Ogromny plus dla autora za to, że nie zaszufladkował Gabriela Allona jako superbohatera, któremu wszystko idzie jak z płatka. Dzięki temu czytelnik nie jest znudzony, tylko chce więcej…więcej… mimo tego, że oczy zamykają się już ze zmęczenia po całym dniu pracy.

----------------------------------------------------------------------------------

1) D. Silva, Reguły Moskwy.Warszawa 2010, s. 83.

2) Tamże, s.74.

10:46, bibliotekarkaczyta , lubię to!
Link Komentarze (3) »
wtorek, 31 stycznia 2012

Biblioteka jest instytucją, która samym swoim istnieniem świadczy o rozwoju kultury. Jest wymownym znakiem jedności kolejnych pokoleń, które z różnorodności czasów i kwestii tworzą wspólne patrymonium kultury i nauki. Biblioteka jest więc szczególną świątynią twórczego ducha ludzkiego, który odzwierciedla owo Boże natchnienie, które towarzyszyło dziełu stworzenia świata i człowieka.

Jan Paweł II

WIZJA 1 - Zbrodnia w Bibliotece

Motyw biblioteki coraz częściej jest wykorzystywany przez pisarzy i poetów. Jest ona postrzegana jako  miejsce zagadkowe, niezgłębione, skrywające rozmaite tajemnice. Miejsce specyficzne,  magiczne,  pełne różnorakiej wiedzy ukrytej w niezliczonych egzemplarzach książek i czasopism.  Idealnie wpisuje się w konwencję świata zarówno współczesnego, a także minionych epok. Jest przedstawiana dosłownie i poprzez alegorie.

W 1942 roku mistrzyni kryminału Agatha Christie, postanowiła umiejscowić trupa (bez którego kryminał nie może się obejść) właśnie w bibliotece. W spokojnej wsi, w domu państwa  Bantry jeden z poranków rozpoczął się niezwykle interesująco:

Pani Bantry zmarszczyła czoło. W jej półsen wdarło się coś niezwykłego, czyjeś kroki na korytarzu, o wiele za szybkie, o wiele za wcześnie […] Pukanie[…] Drzwi otworzyły się – zaraz zadzwonią kółka przy firankach i w pokoju zrobi się jasno. Ale kółka nie zadzwoniły. W zielonym półmroku rozległ się zdyszany, histeryczny głos Mary:

- Och, proszę pani, proszę pani… w bibliotece leży trup!1

W domu Bantrych biblioteka była miejscem uwielbianym, małżeństwo z chęcią spędzało w niej wolny czas po posiłkach, oddając się lekturze zgromadzonych przez siebie woluminów oraz innym rozrywkom.  Stwarzała ona intelektualny klimat i stanowiła o przywiązaniu i obcowaniu z kulturą.

Był to duży pokój, trochę nieporządny i zniszczony. Stały w nim olbrzymie, miękkie fotele. Na stole walały się fajki, książki i gazety. Dwa dobre stare portrety rodzinne wisiały na ścianach, poza tym kilka kiepskich akwareli i parę niby to śmiesznych scen myśliwskich. W rogu stał duży flakon z margarytkami. Cały pokój był mroczny, ciepły i przytulny. Świadczył o długoletnim używaniu go, swym wyglądem zaś opowiadał o przyzwyczajeniach właścicieli i ich starej tradycji2.

 

Biblioteka w kryminale Agathy Christie z prywatnego, zacisznego terytorium stworzonego przez małżonków w celu zażywania rozrywki, stała się miejscem, który morderca wybrał na wyeksponowanie ciała swojej ofiary. Od tej pory dywan z niedźwiedziej skóry, na którym spoczywała denatka i ciężki, staroświecki wystrój biblioteki kojarzył się z zagadkowym morderstwem, które próbuje rozwikłać stara Panna Marple…

----------------------------------------------------------------------------------------------

Notki z cyklu "Biblioteka" będą ukazywały się w każdy ostatni dzień miesiąca.

----------------------------------------------------------------------------------------------

1) A. Christie, Noc w bibliotece. Warszawa 2001, s.6.

2) Tamże, s. 14-15.

08:25, bibliotekarkaczyta , BIBLIOTEKA
Link Komentarze (11) »
niedziela, 29 stycznia 2012

Sekret wart jest tyle, ile warci są ludzie, przed którymi powinniśmy go strzec1.

Rok 1945. Mały Daniel Sempere, przemierza z ojcem  piękne uliczki Barcelony, by dopełnić rodzinnej tradycji. Stary Sempere – księgarz i antykwariusz zabiera Daniela do tajemniczego miejsca, w którym znajdują schronienie książki zapomniane.

To miejsce Danielu, jest tajemnicą i miejscem świętym. Każda znajdująca się tu książka, każdy tom, posiadają własną duszę. I to zarówno duszę tego, kto daną książkę napisał, jak i dusze tych, którzy tę książkę przeczytali i tak mocno ją przeżyli, że zawładnęła ich wyobraźnią. Za każdym razem, gdy książka trafia w kolejne ręce, za każdym razem, gdy ktoś wodzi po jej stronach wzrokiem, z każdym nowym czytelnikiem jej duch odradza się i staje się coraz silniejszy. […] Kiedy jakaś księgarnia na zawsze zamyka swoje podwoje, kiedy jakaś książka ginie w otchłani zapomnienia, ci, którzy znają to miejsce, my strażnicy ich dusz, robimy, co w naszej mocy, aby te bezdomne książki trafiły tutaj. Bo tutaj książki, o których nikt już nie pamięta, książki, które zagubiły się w czasie, żyją nieustającą nadzieją, iż pewnego dnia trafią do rąk nowego czytelnika, że zawładnie nimi nowych duch. W księgarni sprzedajemy i kupujemy książki, ale w rzeczywistości one nie mają właściciela. Każdą, którą tu widzisz, była czyimś najlepszym przyjacielem. A teraz te książki mają tylko nas, Danielu2.

Mały Daniel oszołomiony tym, że musi wybrać sobie jedną, JEDYNĄ książkę, którą zaadoptuje, by ocalić ją od zapomnienia, błądził po zakamarkach zagadkowego labiryntu, w którym unosiła się woń starego papieru, kurzu i magii… Dotykał grzbiety niezliczonych książek… Zerkał na spłowiałe tytuły… Odkrywał bezkresny wszechświat  zapomnianych woluminów…  Nagle ją zauważył… Wystawała niepozornie ze skraju jednego regałów, oprawiona w skórę barwy czerwonego wina, i wyszeptywała swój tytuł złotymi literami płonącymi w spływającym spod kopuły świetle3.

"Cień wiatru” Julian Carax

Chłopiec zatopił się w lekturze do tego stopnia, że za wszelką cenę chce zdobyć inne książki Caraxa, które w niewyjaśnionych okolicznościach ulegają spaleniu. Daniel próbuje rozwikłać ów sekret i zdobyć informację o swoim ukochanych autorze. Nie podejrzewał, że swoim zainteresowaniem wprawił w ruch historię, która zatoczy się kołem… Rozpoczął największą i najbardziej niezwykłą historię swojego życia…

„Cień wiatru” Zafona był moją zapomnianą książką, która przeleżała kilka lat na moim regale. Bardzo żałuję, że tak późno odkryłam magiczny świat Zafona. Lektura niesamowita, ukazująca siłę literatury i charakteru młodego człowieka. Dzięki jednemu z bohaterów stworzonych przez Zafona, Ferminowi Romero de Torres lektura jest przepełniona błyskotliwymi puentami, które rozbawiają czytelnika. Mój egzemplarz „Cienia wiatru” jest  przyozdobiony licznymi podkreśleniami tekstu oraz wykrzyknikami. Ta książka jest jedną z tych, po których trzeba odpocząć, odetchnąć, by spojrzeć trzeźwym okiem na inne pozycje. Nie przez pryzmat twórczości Zafona.

 

PS. Pierwsza książka z WYZWANIA zaliczona :) 

 

-------------------------------------------------------------

1) C.R.Zafon, Cień wiatru. Warszawa 2008,s.15.

2) Tamże, s.10.

3) Tamże, s.11.

Tagi: Zafon
11:28, bibliotekarkaczyta , WYZWANIE
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Literaccy blogerzy
Przeczytałam 2012
Przeczytałam 2011
Szablon
Lubię czytać Co czytać?