Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela, który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości.
Blog > Komentarze do wpisu

no sugar

Ciąża... macierzyństwo...rodzicielstwo... Pierwsze skojarzenie niedzieciatych to: słodki, pachnący bobasek, kolorowe ubranka, spacerki po parku z wózeczkiem...Rodzice uśmiechnięci, zrelaksowani, zadowoleni ze swojej nowej roli, dumnie wypinają pierś pchając nowoczesny model wózka. A ciąża kreowana jest na błogosławiony, cudowny stan, w trakcie którego mama za sprawą hormonów pięknieje, a tatuś przejęty swoją nową rolą towarzyszy jej we wszystkich badaniach oraz zajęciach w szkole rodzenia... Taki obraz tworzą współczesne media i celebrytki dumnie pozyjące do sesji ciążowych, a także KLAN, czyli DYNASTIA DZIECIATYCH, o których opowiada Joanna Woźniczko-Czeczott,w  swojej relacji z przewrotu domowego, jakim okazało się być macierzyństwo. Kobieta w swoim poradniku-dzienniku opisuje macierzyństwo bez lukru, nie boi się przyznać, że nowa rola w jaką weszła, czasami ją przerasta fizycznie i psychicznie, że po nieprzespanej nocy i ciągłym karmieniu córeczki zasypia niemal na każdym meblu w mieszkaniu. Otwarcie i z humorem przyznaje, że macierzyństwo to swego rodzaju rewolucja, po której kobieta i jej potrzeby schodzą na drugi plan, wysuwając na czoło dziecko. Co więcej autorka pisze, że mocno zachwalano jej macierzyństwo i przedstawiano je w samych superlatywach, nikt z KLANU nie wspomniał, że bywa ciężko i trzeba zacisnąć zęby. Schemat działania KLANU skutecznie oddają słowa:

... Naprawdę tak Ci zachwalano bycie matką? ... No bo to jest trochę jak z wodą. Skaczemy do jeziora, a ona wściekle zimna. Więc ci na brzegu wahają się, skoczyć czy nie skoczyć. My wiemy, że przemrozi im tyłki, ale machamy z wody i krzyczymy: dawaj, ciepła jest, ciepła!1

Sięgnęłam po tą pozycję, ponieważ od jakiegoś czasu miałam hopla na punkcie zostania mamą, do tego stopnia, że irytowały mnie kobiety chwalące się swoimi pięknymi, krągłymi brzuszkami i te dumnie pchające wózki w parku. Książka nie zniechęciła mnie, jednak przedstawiła macierzyństwo w trochę innym świetle i teraz wiem, że każdej mamie (i tacie!), mimo ogromnej miłości do dziecka, mogą zdarzyć się chwile słabości i zwątpienia. A ciąża i poród mogą okazać się bardzo trudnym i ciężkim okresem dla kobiety, który niekoniecznie z uwagi na swoje złe samopoczucie, uważa za błogosławiony!

 

Gratuluję pani Joannie odwagi i chęci przełamania słodkiego wizerunku macierzyństwa, uderzając w niego niezbitymi faktami i ogromnym humorem.

 

--------------------------------------------------------------------------------

1) J.Woźniczka-Czeczott, Macierzyństwo non-ficiotn. Relacja z przewrotu domowego. Wołowiec 2012, s.21. 



czwartek, 18 października 2012, bibliotekarkaczyta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
bookfa
2012/10/18 22:10:21
Gdybym umiała pisać, to napisałabym jak to jest naprawdę ;p
Wiecznie zmęczona, karmiąca przez pół doby, przez drugie pół kąpiąca, przewijająca, przebierająca siebie i dziecko. ZGROZA!
Fajnie, że po latach brzmi to jak historia z innego świata i wbrew wspomnieniom uważam, że moje córki, to najlepsze co mi się w życiu przytrafiło.
Po prostu jakby ciężko nie było, to i tak było warto ;)
-
avo_lusion
2012/10/18 22:48:15
Kochana - będziesz cudowną mamą, to czuć w twoich recenzjach! Masz w sobie wiele ciepła:)
-
kaye
2012/10/21 23:01:15
Mogę się prawie w całości podpisać pod tym, co napisała bookfa :) Mimo wszystkich trudów i zmęczenia warto być Mamą :)
Lubię czytać Co czytać?