Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela, który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości.
Blog > Komentarze do wpisu

...pisać każdy może...

Dziennik czasu choroby. Śmiertelnej choroby. Nie wiem czy powinnam oceniać takie zapiski, bo jednak są to osobiste przemyślenia człowieka, który zmuszony był do okresowej izolacji w trakcie wielokrotnych pobytów w szpitalach.  Jednak zdecydowałam się napisać, co mnie zaskoczyło i zniesmaczyło jednocześnie w tej książce, ponieważ w końcu ukazując się na rynku wydawniczym i księgarskim przestała należeć tylko do autora. Wystawiona na widok publiczny, przygotowana jest zarówno na pochwały jak i krytykę.

Uwielbiam Jerzego Stuhra jako aktora. Jego role stanowią dla mnie niemal zapewnienie, że film wart jest obejrzenia. I wiem, że rozbawi mnie, ale także dotrze do mnie przesłanie jego postaci. Hmm… i trochę się rozczarowałam, ponieważ irytowały mnie niektóre poglądy aktora, a także monotematyczny charakter tej książki. Osobisty dziennik aktora to zapiski z kilkumiesięcznej walki z chorobą nowotworową. Autor ma w nim odwagę pisać o swojej chorobie, ale przede wszystkim o wszystkim co się wokół niego dzieje. Komentuje polityczne wydarzenia, artystyczne i obyczajowe np. zaginięcie małej Madzi z Sosnowca, tragedię w Smoleńsku, a także co jakiś czas narzeka na współczesne kino i nowych młodych aktorów (co mnie bardzo irytowało!)…

… Wydaje się, że oni: aktorzy i reżyserzy , tworzą jakąś grupę pokoleniową , mają wspólne poglądy, estetykę, jak chociażby my w latach siedemdziesiątych , zwani kinem moralnego niepokoju. Guzik prawda. Oni biorą wszystko, jak leci: ambitne i chłam, reklama najgłupsza i byle jaka. Telenowela i praca z Lechkim, Dawidem, Komasą. Zwracam się do tych aktorów: Nie zaciemniajcie na Boga, swego wizerunku tak strasznie. Ja w Waszym wieku i z Waszą pozycją odrzucałem siedemdziesiąt procent propozycji (a nie było tak haniebnych, daję słowo)… 1

I w tym momencie nasunęła mi się myśl, że to jest po prostu międzypokoleniowe niezrozumienie. Bo przecież czasy się zmieniają i obecnie młody człowiek, który chce zostać aktorem musi się dobrze nagimnastykować i czasami pokazać się w haniebnych, czy głupkowatych rolach. Niestety wyścig szczurów dopadł też sztukę aktorską, a panu profesorowi ciężko się z tym pogodzić. Z pewnością, gdy on stawiał pierwsze kroki w tym zawodzie, ktoś bardziej doświadczony też mógł powiedzieć „…bo ja w Twoim wieku, z Twoją pozycją…”.

Chyba oczekiwałam książki bardziej osobistej, która według zapowiedzi wydawcy naprawdę „daje nadzieję”.  Dla mnie jest zbyt polityczna i inteligencka, dająca pstryczka w nos niektórym sławnym osobom. Posłużę się słowami samego autora, których użył by skomentować czytany przez siebie dziennik Białoszewskiego. Oddają idealnie moje odczucia, co do zapisków Jerzego Stuhra:

Gryzę i gryzę tego Stuhra. Raz mnie fascynuje, raz odrzuca … Autor jest nieprzemakalny. Jest zawsze taki sam, czy na Hożej, czy na Manhattanie, w kinie porno, czy muzeum2.

Mimo mojego rozczarowania tym dziennikiem, cenię Jerzego Stuhra jako aktora i wolę jednak oglądać go na ekranie. Bardzo cieszę się, że udało mu się pokonać tak ciężką chorobę w tak krótkim czasie.

 

--------------------------------------------------------

1) J. Stuhr, Tak sobie myślę... Kraków 2012, s. 163-164.

2) Tamże, s. 221.

 

wtorek, 17 lipca 2012, bibliotekarkaczyta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/07/17 18:16:37
Cieszę się, że miałaś odwagę na krytykę... Moim zdaniem książka została wydana zbyt wcześnie. Stuhr sam mówił, że wydawnictwo naciskało... Więc mam mieszane uczucia. Do napisania takiej książki po chorobie trzeba chyba dojrzeć, co mam do tego sprawa Madzi z Sosnowca...?
-
2012/07/17 18:38:54
Też uważam, że na taką książkę było za wcześnie... Sam autor na początku pisze, że ten dziennik jest po to, by wnuczka mogła kiedyś ten zeszyt przeczytać, po czym w połowie książki się okazuje, że jego córka Marianna pracuje w Literackim jako grafik i wydawnictwo bardzo jest zainteresowane tymi zapiskami i zdecydowani są wydać je niemal natychmiast! A sprawa Madzi ma to do tego, że wydarzyła się w trakcie stuhrowego pisania i po prostu komentuje to wydarzenie, jak każde inne... Pisze jak bardzo mu żal matki dziewczynki...
-
dofifi
2012/07/17 22:55:39
Od jakiegoś czasu zamierzam przeczytać książkę, bo właśnie spodziewałam się głębokich egzystencjalnych przemyśleń. A tu tymczasem komentarze aktualnych wtedy wydarzeń... Myślałam, że ta książka pokazuje jak walczyć z chorobą, jak sobie radzić z życiem w takiej sytuacji.
-
2012/07/18 07:57:33
Jak dla mnie tych egzystencjalnych przemyśleń tutaj brak... Hmmm...może dla aktora formą walki z tą chorobą było komentowanie i przyglądanie się całemu światu. Też wiem, co to znaczy wycinanie guza i długie oczekiwanie na końcowe wyniki i jakoś wtedy w ogóle nie myślałam o tym, co się wokół mnie dzieje, tylko skupiłam się na rodzinie i najbliższych z mojego otoczenia... Ale może każdy ma inaczej.
-
2012/07/18 07:58:11
Jednakże nie zniechęcam do przeczytania tego dziennika Dofi :) może Ty odbierzesz go zupełnie inaczej :)
-
felicja79
2012/07/18 10:18:16
To zaskakująca recenzja. Też spodziewałam się po tej książce czegoś innego, bardziej osobistego. Jeżeli jest bardziej o tym, co wokół niż w środku, to powinni czytelników uprzedzać. Nie wiem, czy ją przeczytam.
-
2013/09/26 12:49:45
Ta pozycja jest tak obowiązkowa jak segregatory z rachunkami, świetna i wciągająca książa ;)
Lubię czytać Co czytać?