Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela, który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości.
Blog > Komentarze do wpisu

wizyta w Zachodnich Krainach

Za sprawą George`a R.R. Martina wracam do kategorii fantastyczne zauroczenie. Po „Grę o tron” sięgnęłam z czystej ciekawości, o co tak naprawdę ten szum wokół cyklu i serialu. Nie wypadało jej nie przeczytać, ponieważ dostałam ją w prezencie od Narzeczonego, a dodatkowo kusiło piękne wydanie w twardej oprawie pachnące jeszcze drukarnią.

Konkretna akcja powieści zaczyna się, gdy król Robert Baratheon przybywa do Eddarda Starka, by poinformować go o śmierci królewskiego namiestnika lorda Arryna. W związku z tym król Robert, ze względu na wieloletnią przyjaźń z głową rodu Starków, prosi Eddarda, by ten przejął funkcję po zmarłym lordzie.

Ned przyklęknął na jedno kolano. Nie czuł się zaskoczony propozycją. Czy mógł być inny powód, dla którego Robert odbył tak daleką podróż? Królewski Namiestnik był drugą co do ważności osobą w Siedmiu Królestwach. Przemawiał głosem Króla, dowodził jego wojskami i pisał królewskie prawa. Czasem też zasiadał na Żelaznym Tronie, z którego wymierzał sprawiedliwość w imię Króla, kiedy ten był nieobecny lub chory. Robert proponował mu odpowiedzialność tak wielką jak całe królestwo1.

Eddard ma wiele obaw, ponieważ podejrzewa, że lord Arryn nie umarł śmiercią naturalną. Razem ze swoją żoną Catelyn odkrywają, że na dworze królewskim zawiązano spisek przeciwko królowi. Ich przypuszczenia potwierdzają się, gdy ktoś próbuje zabić ich ukochanego syna. Eddard Stark przyjmuje propozycję Roberta, by odkryć spisek… jednak nie przypuszczał, że na dworze królewskim wiele osób patrzy mu na ręce… Historia rozwija się z wielkim rozmachem, a wszystko to prowadzi do gry o tron…

 

Z początku lekturze towarzyszyło zdezorientowanie. Już na pierwszych kartkach Martin przedstawił głównych bohaterów o skomplikowanych i trudnych do zapamiętania imionach. W trakcie dalszego czytania, kilkakrotnie musiałam cofnąć się do pierwszych rozdziałów, by pokojarzyć, kto jest kim. Jednak wkrótce lektura wciągnęła mnie tak bardzo, że w trakcie czytania odczuwałam pełne skupienie i drażniło mnie, jeśli ktoś zakłócił moją wizytę w Zachodnich Krainach. Myślę, że popularność tej książki jest tak duża ze względu na znakomity serial jaki powstał na podstawie powieści, ale przede wszystkim dzięki wciągającej fabule i ciekawym postaciom, które z rozdziału na rozdział stają się coraz bardziej intrygujące. Książce towarzyszą zaskakujące zwroty akcji oraz to, że świat fantastyczny jest przedstawiony bardzo realistycznie i powieść zaciekawia nie tylko miłośników fantasy. Niektóre sceny są mocno dosadne, a Martin jest pisarzem, który nie owija w bawełnę, co jednym może się podobać, a innym nie (mnie bynajmniej motywowały do dalszego czytania). Jedyne co może odstraszyć to objętość cyklu, ponieważ każdy z tomów liczy sporo ponad 500 stron, a jest ich na razie 5. Mogę powiedzieć, że pierwsza część zaciekawiła mnie do tego stopnia, że pobiegłam do księgarni po „Starcie królów”. Zobaczymy czy po drugim tomie, liczącym ponad 1000 stron będę miała ochotę na kolejne.

 

------------------------------------------------------

1) G.R.R. Martin, Gra o tron. Kraków, 2011, s. 53.

piątek, 06 lipca 2012, bibliotekarkaczyta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/07/06 17:52:00
Powiem ci szczerze, że ja nie dałam rady... Przeczytałam 50 stron i rzuciłam w kąt. Za dużo bohaterów i informacji...
-
dofifi
2012/07/06 20:58:07
Trzeba przebrnąć 100 kartek - nie przejmować się, że zapomiało się czyjegoś imienia. W pozostałych tomach wszystko się poukłada. A i warto zachęcić Narzeczonego do przeczytania - bo panom też się często ta powieść podoba.
-
krainaczytania
2012/07/07 08:22:54
Typowe fantasy jeszcze przede mną, ale coraz bardziej przekonuję się do tego gatunku :-) Jeśli chodzi o natłok bohaterów, to uważam, że można przez to przebrnąć. Ostatnio czytałam kryminał, gdzie do samego końca można było się pogubić w gąszczu postaci. Dlatego ja swoich zawsze gdzieś po drodze "uśmiercam", a zostawiam tylko tych najważniejszych, żeby nie było ich za dużo ;-)
-
dom.cha
2012/07/11 23:28:38
Właśnie niedawno kupiłam dwa pierwsze tomy tej sagi, więc zobaczymy jak podziała na mnie :)
Lubię czytać Co czytać?