Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela, który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości.
Blog > Komentarze do wpisu

totalne odurzenie

Trans – jeden z rodzajów odmiennych stanów świadomości. Stan umysłu charakteryzujący się zmienioną świadomością, co oznacza również zmienioną wrażliwość na bodźce. Trans może wywoływać stan obniżonej lub podwyższonej świadomości. Osoby pogrążone w transie mogą  wykonywać określone czynności podświadomie w sposób niekontrolowany.  W trans zapadały osoby po zażyciu silnego narkotyku, zazwyczaj halucynogenu.

Ona – młoda kobieta na emigracji we Francji, zakochana w filozofii,   przeżywa wielkie rozczarowanie miłością i życiem. Opętana chorą miłością do reżysera filmów Laskiego, analizuje wielokrotnie swoją sytuację u boku sławnego i wielbionego mężczyzny.

Jestem Nikim przy sławnym, bogatym Laskim. Olbrzymie intelektu i kultury szalejącym w swoim luksusowym apartamencie.  Zaślepiony paranoją walczy z niewidzialnym wrogiem.  Ja – bezdomna Nikt płynę mu na spotkanie promem i nie domyślam się, że słyszę własną przyszłość. Miłosne wyznania zagłuszane groźbami rozjuszonego ludojada. Przyszłość nie jest tym, co nieznane, ale tym czego nie chcemy rozpoznać w ziarnach pozornie nieznaczących gestów, rzuconych przypadkiem słów, wróżebnym locie ptaków1. 

Pozornie nic nie znaczące wydarzenia z przeszłości, zaczęły wpływać na kształt jej współczesnego życia. W dzieciństwie uwielbiała wizyty u dentystki, która znieczulała ją eterem… kochała ten stan nieświadomości…

….TRANS….

Poślubiła bohatera – anarchistę, który pierwszy biegł z pałką na ZOMO.  Podjęli decyzję o wyjeździe na Zachód, do Francji, by zapewnić sobie lepsze jutro. Jednak Francja nie okazała się ziemią obiecaną. Zamknięci w celi obozowego pokoju dla uchodźców, nie potrafili poprosić po francusku nawet o herbatę.

Dostaliśmy stypendium naukowe dla emigrantów. Dorabiałam wykańczaniem włoskich butów. Przynosiłam do domu dwieście par. Taśmowo kleiliśmy obcasy, lakierowane skórki. Wdychaliśmy klej, byliśmy na ciągłym haju. Wigilię trzeba było uczcić czymś świątecznym. Kupiliśmy kostkę haszyszu2 […]

…TRANS…

Na ciągłym haju zdradziła męża. Przestała kontrolować swój umysł. Wybrała przypadkowego chłopaka z metra, później nie miała żadnych skrupułów.  Została sama w obcym Paryżu. Poznała Laskiego i dała się ponieść chorej miłości bez pokrycia. Poniżana i ciągle odsuwana na dalszy plan, dryfuje po morzu, zwanym życie.  Ciągle „boli ją pamięć”, więc usypia się haszem…

…TRANS…

Manuela Gretkowska po raz kolejny w swojej książce dotyka mocnych problemów. Tym razem wnikliwie przedstawiła czytelnikowi kwestię toksycznego uzależnienia oraz toksycznej miłości. Oczywiście nie stroni przy tym od mocnych doznań i przekleństw, które stały się już jej cechą charakterystyczną. Z początku książka niezbyt wciągająca, jednak z czasem staje się niezwykle przejmująca i smutna, momentami wręcz irytująca (miałam ochotę krzyknąć: obudź się kobieto i wyjdź z tego marazmu!). Ujmując całokształt, książka wypada średnio na tle jej pozostałych powieści, które urzekły mnie bardziej („Kobieta i mężczyźni”, „Miłość  po polsku”). Najbardziej uderzyły mnie osobiście słowa:

Kobieta nie powinna dawać mężczyźnie innych powodów do rozwodu poza tym, że jest kobietą. Kobiecość to wystarczająca wada razem z swoją zmienną naturą, starzeniem się, zrzędliwością3.

I to pisze założycielka Partii Kobiet, która w moim mniemaniu, powinna wysoko nosić głowę, właśnie dlatego, że jest kobietą! Kiedyś przeczytałam, że ostatnie książki Gretkowskiej skłaniają się ku prozie osobistej, niemal intymnej. Główna bohaterka „Transu” podobnie jak Gretkowska ukończyła filozofię i obydwie znają realia życia we Francji, zatem zadaję sobie pytanie czy można postawić znak równości pomiędzy Panią Manuelą a Panią Filozof z „Transu”… Oceńcie sami.

--------------------------------------------------------------------------------------

1. M. Gretkowska, Trans. Warszawa 2011, s.11.

2. Tamże, s.39-40.

3. Tamże, s.76.

piątek, 20 stycznia 2012, bibliotekarkaczyta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/01/20 11:25:01
Kochana, Gretkowskiej nie lubię. Ale twoja recenzja jest niezwykła i oryginalna. Widzę, że na serio pędzisz ku metamorfozie, i to pozytywnej. CUDOWNIE.
-
felicja79
2012/01/20 12:49:58
Wspaniała recenzja! Świetne cytaty! I pobudza do myślenia :-). Książek autorki nie znam, Trochę się obawiam jej skandalizującego stylu, ale może kiedyś się przełamię. Co byś polecała z jej książek na początek?
-
2012/01/20 13:15:57
"Kobieta i mężczyźni" - jak dla mnie najlepsza i nie przesadnie mocna.
-
krainaczytania
2012/01/20 14:29:08
Twoja recenzja fantastyczna :-) Niemniej, pani Gretkowskiej już na starcie nie polubiłam, oczywiście mam tutaj na myśli tylko i wyłącznie jej twórczość i nic poza tym. A nie polubiłam, bo zwyczajnie nie lubię jak w książce jest nadmiar wulgaryzmów. I nie przekona mnie do tego nawet fakt, że książka porusza ważne problemy życiowe :-)
-
avo_lusion
2012/01/20 14:42:19
Kraina, to ciekawe:) Dla mnie wulgaryzmu dobrze dopasowane do bohatera i sytuacji jak najbardziej powinny być użyte. Np. nie wyobrażam sobie "grzecznej" wersji "Mechanicznej pomarańczy"...
-
krainaczytania
2012/01/20 15:18:05
Danusiu, nie sprecyzowałam. Nie lubię przesadnych wulgaryzmów i wulgaryzmów rzucanych na oślep, byle tylko były. Wiele razy miałam do czynienia z książką, gdzie autor tak naprawdę nie miał pojęcia w którym miejscu mocniej przyłożyć. Pisałam o tym u siebie przy recenzji "Tragedii Sycylijskiej". Podobnie jak denerwuje mnie nadmierna słodycz w dialogach i nie tylko, bo czasami zdarza się, że w narracji też występuje. Wtedy zastanawiam się do kogo ta książka jest skierowana: do dzieci czy do dorosłych. O tym też już pisałam u siebie. Ot, takie dwie skrajności, które piętnuję w recenzjach. Wszystko powinno być umiejętnie użyte i w odpowiednich dawkach. Wtedy mamy książkę, którą świetnie się czyta i która pozostaje na długo w pamięci :-)
-
2012/01/20 17:56:20
Kiedyś czytałam parę książek tej autorki, ale teraz nie mam ochoty sięgać po nowości. "My zdies emigranty" też ma znamiona autobiograficzne i kreowane.
-
2012/01/20 18:07:50
Gretkowska w niektórych momentach używa wulgaryzmów bardzo trafnie, jednak przy tej książce zaczęłam się zastanawiać, czy nie upycha ich specjalnie międy wyrazy, by książka była w konwencji "kontrowersyjnej i nowoczesnej"...
Lubię czytać Co czytać?