Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela, który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości.
Blog > Komentarze do wpisu

Podróż sentymentalna

Lata `70 i `80 XX wieku. TSS Stefan Batory - polski statek pasażerski, ostatni liniowiec utrzymujący regularne rejsy po Atlantyku zabiera w podróż niezwykły duet... Manna i Maternę.

Pewnego niczym się nie wyróżniającego dnia zadzwonił telefon i pewien niczym się nie wyróżniający, choć konkretny głos, który należał do konkretnego właściciela – z sobie znanych powodów nie powiem do kogo – zaproponował nam bardzo interesującą pracę. Polegała ona na zaokrętowaniu się na polski statek flagowy „Stefan Batory” w celu rozbawienia udających się nim w rejs śródziemnomorski pasażerów1.  

I tak rozpoczęły się pełne przygód „Podróże małe i duże” Manna i Materny.  Napisane barwnym językiem, z nutą wzajemnych uszczypliwości, bawią czytelnika niemal na każdej stronie. Książka zawiera wspomnienia z 14 podróży, opowiadane jednocześnie z perspektywy pana Krzysztofa (tekst wyróżniony granatową czcionką) i pana Wojciecha (czcionka różowa). Oczywiście nie zabrakło przekomicznych fotografii, które utrwaliły odwiedzane miejsca oraz styl tamtych lat, a także historii o kawałach, jakie panowie lubili robić sobie nawzajem i innym uczestnikom ich wypraw.  Ponadto czytelnik dowiaduje się jak rozpoczynała i kształtowała się ich wspólna kariera ( Bal Marlboro czyli wesołe nutki na wesołej pięciolinii z Wojciechem Mannem i Krzysztofem Materną), w jaki sposób wprowadzili cło na plastikowe tureckie dywany, a także jak reagowała na ich występy polska publiczność w Ameryce.

Ja dołączyłam do tej podróży wsiadając w Rumunii na Batorego i popłynęłam w rejs z MiM przez kolejne kartki książki. I nawet nie dokuczyła mi choroba morska i zmęczenie… J Lektura dostarczyła mi ogromnej dawki humoru, a także skutecznie podziałała na moją wyobraźnię, na przykład w chwili, gdy próbowałam zobrazować sobie panów zacinających się w windzie na Batorym czy też jedzących obiad zasponsorowany najprawdopodobniej przez włoską mafię…

 

Hmmm…chyba nikogo nie dziwi, że wciągnęła mnie ta książka… :)

---------------------------------------

W.Mann, K. Materna, Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami. Kraków 2011, s. 20-21.

 

wtorek, 24 stycznia 2012, bibliotekarkaczyta

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/01/24 22:44:15
Idziesz jak burza. Książka mocno promowana w Warszawie, duet znakomity. Widać w Tobie pasję :):)
-
krainaczytania
2012/01/25 10:32:40
Książka musi być niesamowicie ciekawa, zwłaszcza że ten Duet jest niesamowity. Znam tych Panów ze szklanego ekranu od dzieciństwa i zawsze darzyłam ich sympatią. Gdybym gdzieś trafiła na tę książkę, to na pewno ją przeczytam :-)
-
2012/01/25 11:29:48
Avo_lusion: dziękuję, ostatnio miałam dużo czasu na czytanie więc co za tym idzie, również na pisanie :)

Krainaczytania: książka jest ciekawa i ma niesamowite zdjęcia :) naprawdę polecam!
-
2012/01/29 10:46:46
Taka praca na statku daje możliwość obserwacji całej galerii ludzi.
Co otworzę czasopismo, to natrafiam na reklamę.
Lubię czytać Co czytać?